Nie każdy jubileusz da się opowiedzieć samymi liczbami, a szczególnie tak wyjątkowy. W otoczeniu najbliższych Pani Eleonora Liedtke świętowała swoje 101. urodziny. Były wspomnienia, życzenia i dużo wzruszeń, bo życie pani Eleonory to gotowy scenariusz na film, a przy dobrej reżyserii być może nawet z szansą na Złotą Palmę w Cannes.
Mieszkanka Wocław urodziła się w 1925 roku w dawnej Henrykówce na Kresach, dziś znajdującej się na terenie Ukrainy. Dzieciństwo przerwała wojna. W 1944 roku wieś została napadnięta przez oddziały UPA. Młodziutka wtedy Eleonora razem z rodzeństwem i grupą mieszkańców uciekła do Lwowa. Jej ojciec został na miejscu. Niedługo później został zamordowany, podobnie jak inni mieszkańcy wsi. Rodzina długo tułała się po południu Polski, marząc o powrocie do domu, który już nie istniał. Ostatecznie trafili jednak na Żuławy.
Tutaj wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Zalane pola, ciężka praca i trudne powojenne warunki były codziennością pierwszych lat. Mimo tego pani Eleonora stworzyła dom i rodzinę. W 1947 roku poznała pochodzącego spod Grudziądza Stanisława. Razem prowadzili gospodarstwo i wychowali czwórkę dzieci. Dziś pani Eleonora jest także babcią ośmiorga wnucząt i prababcią sześciorga prawnucząt.
Bliscy mówią o niej ciepło i z ogromnym szacunkiem. Nadal interesuje się światem.
- Coraz więcej czasu spędza w domu, bo nogi odmawiają czasami posłuszeństwa, ale gdy pogoda dopisuje, wciąż chętnie wychodzi na spacer wokół domu – mówi synowa Bożena.
Z życzeniami do jubilatki przyjechał także wójt gminy Dawid Pietrucha.
– To niezwykłe spotkanie i ogromny zaszczyt móc odwiedzić osobę, która przeżyła tyle historii i przez całe życie budowała swoją rodzinę. W tym roku to już trzecia jubilatka, której miałem przyjemność złożyć życzenia z okazji 101. urodzin. Pani Eleonorze raz jeszcze życzę dużo zdrowia, codziennego spokoju, uśmiechu i jak najwięcej dobrych chwil spędzanych wśród najbliższych – mówi wójt.



































